7 października 2016

ZMARSZCZKI KONTRA AGNIESZKA


Świat należy do mnie! Podróżuję, bawię się i wyciskam z życia same dobre chwile. 
Nie myślę o tym, że jest pierwsza w nocy i powinnam leżeć już w łóżku, zjadam swoje frytki patrząc na rozgwieżdżone niebo. Zaraz wyruszam dalej - byle do przodu. Wiem, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać.

Liczą się przeżycia, chwile szczęścia i bycie tu i teraz.

Aż pewnego dnia widzę na swoim czole pierwszą zmarszczkę!
Mam 25 lat i stało się to co nieuniknione. Słyszałam o tym, że pierwsze zmarszczki pojawiają się właśnie około 25 roku życia, ale jakoś nie brałam tego poważnie. 

A teraz stoję przed lustrem i widzę na swoim czole małą cienką niteczkę i wiem, że od tej pory nic nie będzie już takie samo. Powinnam teraz powiedzieć, że ta sytuacja mnie załamała, rozpłakałam się i zjadałam całą tabliczkę mlecznej czekolady, ale nie byłaby to prawda. Czekolada była z orzechami. 

Od tego dnia stwierdziłam, że czas porządnie zatroszczyć się o swoją skórę. 
Zaczęłam stosować krem do twarzy z wysokim filtrem i raz w tygodniu nakładam maseczkę w płachcie. Jeśli nie stosowałyście jeszcze nigdy koreańskich maseczek zdecydowanie polecam, są dużo wygodniejsze od zwykłych masek i co najważniejsze działają, przy okazji można kogoś na straszyć bo w takiej masce wygląda się lepiej niż duch. 



TOP